Folklor płynie w mojej krwi, ja nim żyję – mówi Joanna Czapp

Zaraża uśmiechem każdego napotkanego człowieka, a od najmłodszych lat spędza wolny czas tańcząc. Rozmawiała z nami Joanna Czapp z Zespołu Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Kartuzach.

2
źródło foto: Andrzej Radomski

Ta dziewczyna to chodzący wulkan energii. Jak sama mówi, jej olejem napędowym jest taniec. Na koncie ma wiele sukcesów, jednak nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Rozmawiała z nami Joanna Czapp z Zespołu Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Kartuzach.

Uczennica III klasy technikum ma tylko 18 lat, a zwiedziła prawie cały świat. Jej wiernym towarzyszem jest szeroki uśmiech i pozytywne nastawienie. Folklor to dla niej ważny element w życiu i postanowiła nam o tym opowiedzieć.

– Kiedy zaczęła się Twoja fascynacja tańcem?

To było w I klasie szkoły podstawowej, gdy wychowawca zachęcił nas do tego, aby na pasowaniu pierwszoklasistów zatańczyć poloneza oraz jeden z tańców kaszubskich. Bez wahania wzięłam w tym udział. Zaczęłam chodzić na próby rytmiki i podstaw tańca, które organizowano na zajęciach z wychowania fizycznego. Wtedy właśnie rozpoczął się nowy rozdział w moim życiu. 

– Dlaczego akurat taniec folklorystyczny?

Kocham to, co robię i jestem dumna, że mogę reprezentować nasze piękne Kaszuby, województwo i kraj na tle różnych zakątków świata. Cieszę się, że zarażam innych moją pasją i sprawiać, że na twarzach pojawia się uśmiech. Przede wszystkim uwielbiam kontakt z drugim człowiekiem i chyba dlatego wybrałam akurat to, bo jest to połączenie dwóch moich koników – tańca i folkloru.

– Miałaś obawy, gdy zaczynałaś swoją przygodę z tańcem?

Miałam wtedy bodajże 8 lat, więc wtedy niczego się nie obawiałam.
Jednak, gdy przeszłam z „Małych Kaszubów” (zespół, do którego uczęszczałam w szkole podstawowej) do „Przodkowian”,  to miałam obawy, czy członkowie mnie zaakceptują. Jednak strach szybko minął, bo ludzie okazali się być bardzo sympatyczni i jak widać nic mnie nie zniechęciło, bo nadal jestem w szeregach zespołu.

– Skąd bierzesz motywację do tego, by dalej zajmować się tańcem?

Moją największą motywacją chociażby do przychodzenia na próby są ludzie, z którymi mogę dzielić swoją pasję. Dobrze wiem, że gdyby nie grupa osób, która wspólnie chce coś osiągnąć, zespół by nie istniał. Emocje, które przeżywam na wielkiej scenie w trakcie występu, to jest dopiero motywacja! Nic tak nie motywuje, jak oklaski na stojąco i tłumy ludzi, którzy krzyczą „bis, bis, bis” – mówi z uśmiechem Asia.

– Czy masz jakieś szczególne osiągnięcia w tej dziedzinie?

Jest tego bardzo dużo, ale z ważniejszych dla mnie są czołowe miejsca w konkursach takich jak: Ogólnopolski Konkurs Tańca Regionalnego, Ogólnopolski Konkurs Piosenki Regionalnej, czy też Międzynarodowy Konkurs „Mała Tęcza” w Polanicy Zdrój.
Jednak szczególnie zapadł mi w pamięć występ i wręczanie kwiatów panu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Miałam również okazję reprezentować nasz zespół na dożynkach prezydenckich, gdzie mogłam zamienić kilka słów z panem prezydentem Andrzejem Dudą oraz pierwszą damą Agatą Kornhauser-Duda.

– Czy kiedykolwiek ktoś zniechęcał Cię do Twojej pasji?

Pamiętam kilka takich sytuacji. Najbardziej zapadły mi w pamięć komentarze rówieśników z gimnazjum, którzy mówili, że taniec kaszubski nie ma sensu i jest obciachowy.
To mnie trochę odrzuciło, bo przecież nikt nie chce być wyśmiewany ze względu na swoją pasję. Jednak nie  zostałam wyśmiana na tyle, żeby bardzo to na mnie wpłynęło. Po prostu w wielu naszych rozmowach słyszałam ich opinię na temat tego, że taka forma tańca jest niewiele warta i to odrobinę mnie zniechęciło.

– Czy pojawił się jakiś kryzysowy moment, w którym pomyślałaś, że czas zrezygnować?

Nie przypominam sobie takiego momentu. Tańcząc prawie 10 lat staram się być profesjonalna w tym, co robię i oczekuję czasami za dużo od moich tańczących rówieśników, przez co to ja mogę być czasami nieznośna, ale z tego co mi wiadomo nie przyczyniłam się do tego, żeby z mojej winy ktoś zrezygnował i mam nadzieję, że taki moment nie nastąpi.

– Czy wiążesz swoją przyszłość z tańcem?

Tak, jeśli będę miała możliwość, chciałabym ukończyć kurs na instruktora tańców narodowych, a potem może wcielić się w rolę choreografa w jakimś zespole ludowym. Wiele razy miałam okazję zobaczyć od kuchni jak powstają występy, właśnie dzięki wyjazdom na różnego rodzaju festiwale. To również bardzo mnie zainteresowało, dlatego chciałabym w przyszłości móc organizować i prowadzić właśnie takie wydarzenia.

– Na twoim koncie jest bardzo wiele osiągnięć, czy w związku z tym na podstawie własnego doświadczenia masz jakieś rady dla początkujących?

Oczywiście! Przede wszystkim to, żeby się nie zniechęcali, gdy coś im nie wychodzi. Trzeba pamiętać , że ćwiczenie czyni mistrzem i to jest najważniejsze. Przede wszystkim chcę powiedzieć, że gratuluję wszystkim odważnym, którzy postanowili walczyć o dobro narodowe, jakim jest ludowy taniec i śpiew. Dzięki Wam nie dojdzie do zguby wszystkiego co ma tak piękną historię!

 

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj