Pogoń Lębork uległa przeciwnikowi ze Słupska

17 października zgodnie z reżimem sanitarnym odbyła się 12 kolejka IV ligi w kolejce Klasyk Pomorza Środkowego. Pogoń Lębork zmierzyła się z Gryfem Słupsk na stadionie w Lęborku bez udziału kibiców. 

0
źródło foto: Pogoń Lębork

17 października zgodnie z reżimem sanitarnym odbyła się 12 kolejka IV ligi w kolejce Klasyk Pomorza Środkowego. Pogoń Lębork zmierzyła się z Gryfem Słupsk na stadionie w Lęborku bez udziału kibiców. 

W sobotnie popołudnie na stadionie przy Kusocińskiego w Lęborku rozegrał się Klasyk Pomorza Środkowego. Pogoń Lębork starła się z Gryfem Słupsk. Mecz odbył bez udziału widzów. Wszyscy kibice mogli śledzić tę potyczkę w Internecie.

Gryf Słupsk od samego początku mocno atakował i w pierwszej połowie posiadał więcej sytuacji bramkowych. W 29 minucie popisał się Labuda, po uderzeniu z rzutu wolnego uratował Pogoń przed utratą gola. Dwie akcje Pogoni o których trzeba wspomnieć w pierwszej odsłonie meczu to słupek po główce grającego kolejny raz w ataku Przemka Kostucha z podania Formeli oraz uderzenie Wojtka Dobka obok bramki zamykające wrzutkę z prawej strony. Do przerwy wynik plasował się na poziomie 0:0.

W drugiej połowie drużyna z Lęborka zmieniła ustawienie zawodników. Pierwsza bramka meczu padła w 51 minucie i była to bramka dla Gryfa, którą zdobył Daniel Piechowski. Kilka minut później drugą żółtą kartkę otrzymał Przemysław Kostuch. Perspektywa gry przez ponad pół godziny w kadrowym osłabieniu bez najlepszego zawodnika w drużynie była jednym z najgorszych scenariuszy jaki mógł się przytrafić. Nadzieja na lęborski stadion powróciła w 63 minucie, gdy krążącą w polu karnym piłkę dopadł Wiktor Miotk. Celne uderzenie na 1:1 dodało skrzydeł drużynie. Gra się ożywiła, a zawodnicy z wielkim zaangażowaniem walczyli o utrzymanie wyniku, a być może i zwycięską bramkę. Mogła ona paść w 74 minucie, gdy w polu karnym gości na piłce potknął się zawodnik Gryfa. Gola na 1:2 strzelił były zawodnik Pogoni Fabian Słowiński. Końcówka to ofensywne ustawienie Pogoni i walka o bramkę okupiona stratami. Tuż przed gwizdkiem jeden z najlepszych Gryfitów na boisku Oskar Zieliński strzela na 1:3, a w doliczonym czasie gola zdobył jeszcze Damian Mikołajczyk.

Tak spotkanie komentuje trener Pogoni:

–  Niestety Gryf okazał się lepszym zespołem od nas. W pierwszej połowie było to widoczne, aczkolwiek to myśmy stworzyli dwie stuprocentowe sytuacje. Przypomnę, najpierw Kostuch trafił w słupek głową, a potem do pustej bramki praktycznie nie zmieścił się Wiktor Miotk. W drugiej połowie przestawiłem troszeczkę zestawienie, żeby zagrać bardziej spokojniej, bardziej poczekać na Gryfa. Co z tego jak po prostym błędzie po rzucie rożnym gdzie zabrakło asekuracji, podszedł tylko jeden Wiktor. Rozegrali go, nieupilnowany stoper i zrobiło się 0:1. Później błąd Siłkowskiego w środku pola gdzie poszedł za wysoko, próbował zatrzymać sytuację Kostuch, no ale zderzyli się co dało drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną. Zrobiło się nieciekawie, mimo to doprowadzamy do wyniku 1:1. Tak naprawdę to my wtedy mieliśmy więcej z grania, staraliśmy się zdobyć drugą bramkę. Jest sytuacja gdy Atanacković ma piłkę meczową dla nas. Mógł zrobić wszystko. Przekładał piłkę z nogi na nogę i został zablokowany. Gdyby uderzył od razu z 7 metrów to byłaby bramka. Nie ma o czym dyskutować, piłka spokojnie na ziemi, nie skakała. Nie da się tego wytłumaczyć dlaczego nie było 2:1 dla nas. Po tej sytuacji Gryf wychodzi z kontrą i od razu zdobywa bramkę. Myślę, że to był przełomowy moment spotkania, który zadecydował o tym, że myśmy to spotkanie przegrali. Rozmiary tej porażki ma też znaczenie bo 1:2 na pewno wygląda lepiej niż 1:4. Te dwie bramki następne to były konsekwencje tego, że grając w osłabieniu dążyliśmy do wyrównania. Daliśmy dwa razy się skontrować. Gra lepsza niż wynik, ale to była konsekwencja błędów jakie popełniliśmy na boisku. Jestem strasznie zawiedziony tym co dziś zagraliśmy. Nie tak sobie to wyobrażałem. Z Gryfem nam się ostatnio gra bardzo ciężko i mimo, że Gryf z całym szacunkiem w dużo słabszym zestawieniu niż w poprzednich sezonach występuje to jednak po raz kolejny dosyć szczęśliwie wywozi aż 4:1. Szkoda, że tak się to skończyło. Nie pozostaje nic innego jak pogratulować Gryfitom. My musimy się pozbierać po kolejnym zimnym prysznicu i dograć rundę jesienną, aczkolwiek to co się dzieje z pandemią, nie wiadomo ile jeszcze pogramy. W środę czeka nas Puchar Polski w Lipnicy. Nie wiem dlaczego Pomorski Związek Piłki Nożnej nie reaguje w tej sytuacji, nie przekłada pucharu na wiosnę. Myślę, że to nikomu nie jest potrzebne. Mając wąską kadrę, zawodników kontuzjowanych raczej puchar nas przestaje interesować. Żeby to miało sens w czasach pandemii puchar powinien zostać przełożony na wiosnę. Jestem przekonany że tej rundy jesiennej nie dokończymy. Być może zagraliśmy dziś ostatnie spotkanie w tym roku. Przepraszam kibiców w imieniu swoim i zespołu. Tak czasami w piłce bywa. Trzeba przyznać że szczególnie w pierwszej połowie goście dużo lepiej operowali piłką i wyglądali na boisku – podsumował Waldemar Walkusz.

Trener Gryfa, Arkadiusz Graffka dodał:

– Zagraliśmy w końcu skutecznie. W większości spotkań to my prowadziliśmy grę, my kontrolujemy to co się dzieje, ale czasami szwankowała skuteczność, pojawiają się błędy z tyłu i przeciwnik strzela bramkę. Wtedy trudno się jest nam pozbierać. Tutaj od początku dobrze operowaliśmy piłką, czyli to co chcemy robić. Mieliśmy dziś trochę więcej argumentów i to my chyba chcieliśmy dziś bardziej wygrać niż gospodarze. Wydaje mi się że nasza wygrana była zasłużona. Fabian Słowiński w mecz wbił się idealnie, grał tutaj, liczyłem że będzie chciał się pokazać, zdobył gola. Wracając po 15 latach na stadion w Lęborku postarałem się by tych emocji nie było. Pracowałem też wyżej jako trener i staram się oddzielić emocje, nie być emocjonalnym bo to przenosi się potem na drużynę. Dużo fajnych lat tutaj spędziłem i nikt tego nie zabierze. Teraz jestem po drugiej stronie barykady bo pracuje się tam gdzie ciebie chcą. Teraz pracuję w Gryfie i staram się wykonywać swoją pracę najlepiej. Szkoda, zespołu Pogoni, ale dzisiaj jestem w Słupsku i cieszę się z tego że wygraliśmy i jedziemy dalej. Liczę że dalej będziemy grali ofensywną i bardziej skuteczną piłkę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj