Mecz Pogoni Lębork. Wiatr, deszcz i… zwycięstwo

Kto przybył w deszczową pogodę na ul. Kusocińskiego, nie mógł narzekać. 

0

Kto przybył w deszczową pogodę na ul. Kusocińskiego, nie mógł narzekać. 

W 7. kolejce IV ligi, Pogoń pokonała byłego lidera rozgrywek – Cartusię Kartuzy 3:2. To był miły dla oka piłkarski pojedynek z zmieniającym się jak w kalejdoskopie wynikiem, wieloma bramkami i sytuacjami podbramkowymi.
Trener Walkusz znowu zaskoczył ustawieniem. Pod nieobecność kontuzjowanego napastnika Damiana Podkańskiego w ofensywną rolę kolejny raz wcielił się Gracjan Miszkiewicz. W pomocy zagrał kapitan Wojciech Musuła i pozycja ta bardzo służyła doświadczonemu zawodnikowi, który wykreował wiele groźnych sytuacji i zaliczył asystę. Drugą młodość przeżywa na boisku Aleks Atanacković, to był jego mecz! Cieszą bramki wychowanków Pogoni, a najbardziej najmłodszego na boisku Wiktora Miotka.

W mecz lepiej weszli goście i to oni mieli więcej okazji strzeleckich w pierwszej części spotkania. Ostrzeżeniem była akcja sam na sam Pawła Rypla w 18 minucie, kiedy to Labuda z trudem wybił piłkę na róg. W 25 minucie Rypel się już nie pomylił i uderzył celnie po serii precyzyjnych podań zawodników Cartusii w okolicach pola karnego Pogoni.
Stracona bramka podziałała motywująco na zawodników Pogoni. Po pół godzinie gry Jeruć ze znaną sobie determinacją przepchnął się w środku pola przez obrońców gości i uderzył celnie na 1:0. Dwie minuty później było już 2:0 po golu Wiktora Miotka. Wcześniej piłkę przebił kapitan Musuła, a młodemu skrzydłowemu nie pozostało nic innego niż zamknąć uderzeniem dogranie z boku. To był czas, gdy Pogoń wypracowała sobie dużą przewagę. Najgroźniejsze sytuacje wykreował Musuła raz strzelając obok bramki (rykoszet od zawodnika Cartusii), drugi raz uderzając z głowy w poprzeczkę.

Po zmianie stron, podobnie jak we wcześniejszym meczu z Gwiazdą, Pogoń szybko traci bramkę. W polu karnym faulował Labuda, za co obejrzał żółty kartonik. Rzut karny na remisową bramkę 2:2 zamienił Marcin Adamkiewicz. 63 minuta to świetna sytuacja Miszkiewicza i Iwańskiego. Po uderzeniu tego drugiego piłka minimalnie minęła słupek.
Zwycięstwo w 79 minucie dał Gracjan Miszkiewicz. Po uderzeniu z głowy z asysty Atanackovicia piłka przekroczyła linię bramkową i wyszła w pole. Sędzia nie miał wątpliwości wskazując na środek boiska.
Mecz w trudnych warunkach pogodowych zakończył się wynikiem Pogoń – Cartusia 3:2! Za tydzień reprezentanci Lęborka wyjadą na Gedanię Gdańsk.
– Nie ukrywam, że obawiałem się tego spotkania. Zespół z Kartuz bardzo dobrze radzi sobie w rozgrywkach, praktycznie do ubiegłej niedzieli był niepokonanym zespołem, gdzie miał zaskakującą porażkę z Gryfem 2:3. Dziś w takich samym stosunku mieli wynik. Po stracie bramki zespół pozytywnie zareagował, ruszył do odrabiania strat i już po paru minutach było 1:1, gdy zdecydowanie w pole karne wszedł Michał Jeruć. Za chwilę Miotk strzela na 2:1. Nie zwalniamy tempa, do przerwy mieliśmy co najmniej trzy sytuacje, w dwóch z nich piłka zakręciła się na poprzeczce, Cartusia też wybijała z pustej bramki. Gdybyśmy to wykorzystali grałoby się spokojniej. Cieszę się, że zespół zaczął wracać na normalne tory, że przypomina już Pogoń z ubiegłego sezonu, że nie poddajemy się, walczymy do końca. Spotkanie mogło się podobać kibicom, nie tylko z powodu trzech zdobytych bramek, ale też z poziomu gry i spotkania. Wyglądało to całkiem dobrze. Cartusia pokazała, że nie przez przypadek liderowała długo w rozgrywkach. Życzę jej powodzenia w kolejnych spotkaniach. My się trochę odbiliśmy, mamy już 9 punktów i możemy z optymizmem patrzeć w przyszłość – mówi Waldemar Walkusz, trener Pogoni.
– Pogoń Lębork popełniła dwa błędy w defensywie, my popełniliśmy trzy i przegraliśmy mecz. Niestety ponosimy drugą porażkę. Jedynie pocieszające jest to, że odrobiliśmy lekcję z zeszłego tygodnia, bo nie straciliśmy żadnej bramki ze stałego fragmentu gry – komentuje Błażej Adamus, trener Cartusii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj