Fotograf kontra pandemia COVID-19. Andrzej Baranowski dzieli się doświadczeniami

Nie da się ukryć, ze pandemia koronawirusa znacząco ograniczyła wiele branży, począwszy od urzędów po sklepy na lokalach gastronomicznych kończąc. O strefach bliskich naszemu życiu codziennemu prowadzone są dyskusje na każdym kroku, ale rzadko zastanawiamy się, jak w obliczu pandemii radzą sobie branże artystyczne. 

1

Nie da się ukryć, ze pandemia koronawirusa znacząco ograniczyła wiele branży, począwszy od urzędów po sklepy na lokalach gastronomicznych kończąc. O strefach bliskich naszemu życiu codziennemu prowadzone są dyskusje na każdym kroku, ale rzadko zastanawiamy się, jak w obliczu pandemii radzą sobie branże artystyczne. 

COVID-19 znacząco sparaliżował gospodarkę naszego kraju. Życie codziennie wygląda zupełnie inaczej ze względu na obostrzenia związane z wirusem. W wirze dyskusji zapominamy jednak o branży artystycznej, która wcześniej czynnie nam towarzyszyła. Postanowiliśmy przyjrzeć się temu, jak prezentuje się sytuacja w branży fotograficznej w obliczu pandemii. O tym, jak od kuchni wygląda teraz praca fotografa, opowiedział nam Andrzej Baranowski.

– Na początek opowiedz nam o swoich pierwszych krokach w fotografii. Dlaczego akurat ta branża?

– Myślę, że głownie dlatego, że cenię sobie piękno i estetykę. Fotografia daje mi możliwość uchwycenia tego, czego czasami nie widać gołym okiem. Nie każdy potrafi to wyczuć. Osoby podobne do mnie mają tę umiejętność. Zaczęło się w sumie dość niepozornie. W 2009 roku zacząłem pracę w lokalnych mediach. Pisałem artykuły na potrzeby portalu, a także robiłem fotorelacje z różnych wydarzeń, wtedy jeszcze na służbowym sprzęcie. W międzyczasie mój dobry znajomy uczęszczał do szkoły fotograficznej w Sopocie. Właśnie wtedy miałem okazję zobaczyć, jak wygląda praca z aparatem. Pomyślałem wtedy, że fajnie byłoby bardziej zagłębić się w tę dziedzinę. Kupiłem więc swój pierwszy aparat, był to leciwy jak na obecne czasy i bardzo amatorski Canon 1000D. Zacząłem nim robić pierwsze sesje zdjęciowe. Efekty swojej pracy, z perspektywy czasu, oceniam tragicznie. Pierwsze zdjęcia niektórym osobom się podobały, innym niekoniecznie. Musiałem nauczyć się wielu rzeczy, a przede wszystkim otwartości na krytykę i odmienne zdanie. Dzisiaj działa to na mnie konstruktywnie, ale jednoczenie do wszelkich opinii na temat swoich prac podchodzę selektywnie. Biorę pod uwagę te, które rzeczywiście mogą pomóc mi w robieniu lepszych zdjęć. Uważam, że żaden fotograf nigdy nie dojdzie do momentu, w którym będzie wiedział absolutnie wszystko na temat fotografii. Jeśli jednak są tacy, to przed nimi jeszcze długa droga. Nauka fotografii to jednocześnie nauka pokory – mówi Andrzej.

– Zajęcie fotografa jest trudnym fachem czy raczej lekkim i przyjemnym?

– Istnieje całe grono ludzi, którzy uważają, że to lekka praca, bo przecież nie wymaga wysiłku fizycznego ani nie pochłania wielu godzin w ciągu tygodnia, jak na przykład praca fizyczna w branży budowlanej. Nic bardziej mylnego! Fotografii nie należy porównywać do typowych zajęć fizycznych, a jeśli ktoś to robi, to pozostawię to bez komentarza. To praca kreatywna, w której liczy się pomysłowość, umiejętność dostrzegania pewnych detali oraz współpraca ze skrajnie różnymi ludźmi. Nie zmienia to oczywiście faktu, że jeśli ktoś kocha robić zdjęcia, praca ta będzie dla niego wielką przyjemnością. Wszystko też zależy od tego, w jakiej dziedzinie fotografii się obracamy. Fotografia ślubna z racji tego, że wiąże się z obróbką ogromnej ilości zdjęć, bywa czasochłonna i wymaga samodyscypliny. Jak już wspomniałem, pracuje się ze skrajnie różnymi ludźmi, z odmiennym stopniem wrażliwości oraz z zupełnie różnym temperamentem. Tym samym dziesięć różnych osób może zupełnie inaczej zareagować na dane zdjęcie, dlatego ważne jest, aby między mną jako fotografem, a klientem była pewnego rodzaju zawodowa „chemia”. Do tego dążę w przypadku każdego nowego kontaktu.

– Co jest najważniejsze w pracy fotografa?

– Najważniejsze w pracy fotografa jest to, żeby po prostu lubić to zajęcie i czuć do niego pasję. Nie można być fotografem tylko z powodów finansowych lub dlatego, że nie ma się innego pomysłu na siebie. Jeśli zaś tacy się pojawiają, to szybko wypadają z rynku.

– Jakie zlecenia przyjmujesz? Czy są takie, na które byś się nie zgodził?

– Można powiedzieć, że przez ostatnie lata mocno zakorzeniłem się w fotografii ślubnej. Biorąc pod uwagę swój cały fotograficzny staż, takich zleceń przyjąłem najwięcej. Moim „konikiem” są jednak sesje zdjęciowe wizerunkowe i biznesowe. Myślę, że w tej dziedzinie fotografii odnajduje się najbardziej. Z biegiem czasu nauczyłem się, lub wciąż się uczę, unikać dwóch rodzajów zleceń – dotyczących fotografii aktu oraz dotyczących współpracy z „problematycznymi” klientami. Co do zdjęć aktu, zawsze wychodziłem z założenia, że granica między nimi, a zdjęciami pornograficznymi jest dość cienka. Tym samym łatwo ją niechcący przekroczyć, a ja nie chciałbym, aby moje prace szły w tę stronę. Problematyczni klienci to ludzie, w przypadku których istnieje podejrzenie, że współpraca nie będzie układać się dobrze. Trudno wyczuć taką osobę podczas pierwszych rozmów czy spotkania z nią. Generalnie jednak na takie osoby trafia się rzadko.

– Co gwarantujesz swoim klientom?

– Do każdego swojego klienta staram się podchodzić indywidualnie. Cenię sobie potocznie mówiąc, partnerską współpracę, w której zarówno ja, jak też mój klient, szanujemy siebie nawzajem i rozumiemy swoje oczekiwania. Myślę, że należy innych ludzi traktować po prostu „po ludzku” czy też po przyjacielsku, a to gwarantuje udaną i ciekawą współpracę. Ze sporą częścią swoich klientów z przeszłości do dziś utrzymuję koleżeński kontakt, to ludzie z różnych branż, często wybitni specjaliści, których usługi polecam, jeśli mam taką możliwość.

– Które zlecenia lubisz bardziej – ślubne czy indywidualne, branżowe?

– Jak już wspomniałem, najlepiej odnajduję się w zleceniach indywidualnych, jednocześnie ogromnym zaszczytem jest dla mnie to, że mogę uczestniczyć w tak wielkim wydarzeniu, jakim jest ślub. Każdy fotoreportaż ślubny to tak zaprawdę zupełnie inna, lecz jednocześnie bardzo piękna opowieść. Tym samym w czasie pandemii postanowiłem dokonać pewnych zmian w swoim portfolio związanych z tą kwestią. Szczegóły podam niebawem. Sesje wizerunkowe i biznesowe zaś to ta dziedzina fotografii, w której czuję się jak ryba w wodzie. Mam głowę pełną pomysłów i uważam, że istotą udanej sesji nie jest jej miejsce, a właśnie odpowiednia koncepcja, a ściślej mówiąc właściwa osoba we właściwej konwencji.

– Jak wygląda Twoje życie zawodowe w czasach pandemii? Uważasz, że taka sama sytuacja w tej branży dotyka każdego czy niekoniecznie?

– Pandemia wpłynęła oczywiście na branżę fotograficzną, szczególnie jeśli chodzi o śluby i imprezy okolicznościowe. Wielu moich klientów odwołało lub przełożyło ślub z powodu obostrzeń. Co gorsza, niektórzy potencjalni klienci ślubni boją się rezerwować terminy na 2021 bądź 2022 rok, gdyż obawiają się powrotu „lockdownu”. Osobiście skupiam się na sesjach zdjęciowych oraz innych zleceniach fotograficznych. Ponadto zajmuję się również sprzedażą ubezpieczeń. W dalszym ciągu staram się budować swoje portfolio oraz czekam na odbicie, które moim zdaniem, jak też innych osób z branży, nastąpi najwcześniej w 2022 roku. Wierzę w koronawirusa, osobiście znam osoby, które zachorowały. Nie wierzę jednak w pandemię i te wszystkie obostrzenia, które z mojej perspektywy mają na celu najwyżej zdegradowanie niektórych branż. Moi znajomi, którzy zachorowali i wyzdrowieli, opisują COVID-19 jako po prostu odmianę tradycyjnej grypy. Nie zmienia to oczywiście faktu, że koronawirus w określonych okolicznościach może być niebezpieczny i nie należy go lekceważyć.

– Czy obecna sytuacja nie skłania Cię do porzucenia fachu? Jeśli nie, to dlaczego?

– Oczywiście, że nie zamierzam porzucić fachu fotograficznego. Każdy rok w fotografii to czas nowych doświadczeń i nowych wrażeń. Nie wyobrażam sobie, aby nie było to częścią mojego życia. Obecna sytuacja jest oczywiście trudna, ale pewnego dnia będziemy ją mieli za sobą. Warto o tym pamiętać.

– Jeśli pandemia utrzyma się przez najbliższe dwa lata, to czy uważasz fotografów za wymierający gatunek? Wielu z nich porzuciło lub dopiero porzuci swój fach i ciężko będzie już o dobrego fotografa?

– Absolutnie nie, uważam że ci fotografowie, którzy kochają to co robią, przetrwają ten trudny czas. Na pewno jednak sytuacja z koronawirusem znacząco wpłynie na całą branżę. W mojej ocenie ludzie w niedalekiej przyszłości będą bardziej skupiać się na pięknym ślubie, niż na hucznym weselu. Idzie to też w parze ze współczesnymi oczekiwaniami klientów ślubnych. Warto zauważyć, co publikuje się w mediach społecznościowych – zdjęcia z przygotowań, z kościoła czy pierwszego tańca. Raczej mało kto wrzuca na Facebooka zdjęcia z późniejszego etapu wesela, na przykład z oczepin. Tym samym w mojej ofercie ślubnej również szykują się pewne zmiany. Chciałbym zaoferować klientom tzw. pakiet „do tortu”, a więc jako fotograf skończyłbym pracę około godziny 21. Sam fotoreportaż zaś będzie po prostu piękną wizytówką tego wyjątkowego dnia. Podobną ewolucję przeszły już filmy ślubne. W tej chwili wielu filmowców idzie w stronę 30-sto, 40-minutowych produkcji, a 4-godzinne maratony na trzech nośnikach DVD przeszły do lamusa.

– Chciałbyś jeszcze dodać coś od siebie dla naszych Czytelników?

– Jasne! Krótka wiadomość do początkujących fotografów. Wielu z Was uważa, że jeśli będzie regularnie wrzucać pieniądze w nowy, droższy sprzęt, automatycznie będzie robić lepsze zdjęcia. Nic bardziej mylnego! Jak już mówiłem, fotografia to także nauka pokory, a przede wszystkim świadomość, że najważniejsze są nasze umiejętności, że należy dobrze poznać sprzęt, który się posiada, aby móc robić dobre zdjęcia. Dla przykładu, znam fotografów, którzy nie posiadają profesjonalnego aparatu pełnoklatkowego, a robią fenomenalne zdjęcia na ślubach. Ważne jest też to, aby z biegiem czasu wyrabiać sobie własny styl obróbki zdjęć. Można inspirować się pracą innych, ale nie powinno się próbować jej kopiować.

 

1 KOMENTARZ

  1. Gorąco polecam usługi Andrzeja! Świetne podejście do klienta i niezapomniana sesja zdjęciowa. Fajny człowiek po prostu, można pogadać na każdy temat 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj