Niespodziewana porażka Pogoni Lębork z Lechią II Gdańsk

Dosłownie kilka minut zabrakło drużynie Pogoni do wywalczenia co najmniej remisu w spotkaniu z rezerwami Lechii Gdańsk.

0
Dosłownie kilka minut zabrakło drużynie Pogoni do wywalczenia co najmniej remisu w spotkaniu z rezerwami Lechii Gdańsk.
Lechia do Lęborka przywiozła wybitnie młodzieżowy skład z wąską ławką rezerwowych. Z trenujących z pierwszą drużyną zagrali obrońca Filip Dymerski i bramkarz Maciej Woźniak. Gwiazdą w zespole trenera Dominika Czajki był 24-letni Jakub Arak. Zawodnik ten wraca po kontuzji i ma spore doświadczenie ligowe zdobyte m.in. w 57 występach w meczach ekstraklasy. Na ławce rezerwowych w charakterze drugiego trenera usiadł Sławomir Wojciechowski, utytułowany piłkarz, reprezentant Polski i pierwszy Polak w Bayernie Monachium.

Licząc wypracowane sytuacje bramkowe więcej ich miała Pogoń. W 20 minucie głośnymi oklaskami nagrodzony został Przemek Kostuch. Jego mocny strzał sprzed pola karnego bramkarz Lechii z trudem przerzucił nad poprzeczką. W pierwszej połowie zawodnicy z Lęborka oddali kilka strzałów na bramkę, w tym w boczną siatkę. Z powodu kontuzji pod koniec pierwszej części zszedł Atanacković.

Po zmianie stron ożywili się goście. Młody, wybiegany i mądrze grający taktycznie zespół biało-zielonych stworzył kilka groźnych sytuacji. Po godzinie gry na boisku pojawił się Damian Podkański. Ściągnięty przed sezonem bramkostrzelny napastnik wciąż nie może odnaleźć się w Pogoni. Zadowolony z gry „Podkana” nie był też trener Walkusz. Po 20 minutach gry były zawodnik Jaguara Gdańsk został zdjęty z boiska, zastąpił go Dobek. Piłkę meczową na nodze miał w 70 minucie Michał Jeruć. W podbramkowym zamieszaniu uderzył z 5 metrów obok bramki. Niedługo później wymiana kilku podań na polu karnym Lechii zakończyła się wybiciem w pole. Ostatnie 10 minut to zmiana ustawienia i gra Kostucha z przodu.

Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry w zamieszaniu przy formule rzutu rożnego Lechia przejmuje piłkę i kontratakuje. Rajd lewą stroną Araka kończy się jego faulem w polu karnym przez Labudę. Poszkodowany osobiście wyegzekwował jedenastkę i mocnym strzałem w lewy róg zapewnił Lechii komplet punktów w 90 minucie.
Za tydzień zespół Pogoni Lębork czeka równie ciężki mecz. Pogoniści pojadą do lidera – Arki II Gdynia.
– Na przestrzeni czterech ostatnich kolejek zagraliśmy dziś najsłabsze spotkanie. Szkoda trochę tych sytuacji co mieliśmy, nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Chociażby Jeruć praktycznie z 5 metrów i pusta bramka, nie spodziewał się piłki, uderzył obok słupka. Bramka, którą straciliśmy, to ta z cyklu „futbolowe jaja”. Zawodnik, który nie miał wykonywać rzutu rożnego bierze się za jego wykonanie, ja nakazuję zmianę, on zostawia piłkę ustawioną. Podchodzi zawodnik, który ma rzut różny uderzać, my mamy ustawienie przemeblowane pod rzut rożny, sędziowie puszczają to, zawodnik Lechii krzyczy, że nasi zagrali piłkę, sędziowie się na to złapali i zamiast spokojnie z tego pograć, robimy z tego kontrę dla gości. Dochodzi do kuriozalnej sytuacji w 90 minucie, że mając rzut rożny i mając możliwość by zrobić coś, by rozstrzygnąć ten mecz na naszą korzyść, robimy sobie przy dziwnym zachowaniu sędziów karny i tracimy bramkę. To coś nieprawdopodobnego. Trzeba pochwalić zespół Lechii, bo młodzi zawodnicy, którzy przyjeżdżają, nie mają nic do stracenia. To są zawodnicy nieobliczalni, dużo biegają, dużo grają. Taktycznie Lechia zagrała bardzo mądrze, piłka chodziła, a myśmy biegali dużo więcej niż młodsi zawodnicy, a w końcówce brakowało nam sił. Z młodymi zawodnikami trzeba walczyć, podjąć walkę, ze starszymi zawodnikami jak się gra, to nie każdy daje od siebie więcej i wtedy jest szansa by coś zbudować. Goście pokazali, na czym polega dojrzała piłka – mówił Waldemar Walkusz, trener Pogoni Lębork.
– Mecz nie był może jakościowo do oglądania, to był mecz walki, w którym zespół Pogoni postawił nam bardzo wysoko poprzeczkę, jeżeli chodzi o cechy wolicjonalne, szczególnie do przerwy. Praktycznie wszystkie piłki stykowe czy drugie zbierali. Trochę mieliśmy szczęście, że nasz bramkarz Maciej Woźniak w sytuacjach stuprocentowych dla gospodarzy zachował się bardzo dobrze. Mecz wyglądał tak, że kto strzeli bramkę, ten wygra. Nam się udało w końcówce po indywidualnej akcji Kuby Araka, który był faulowany przez bramkarza i strzelił karnego. 3 punkty jadą do Gdańska i z tego się cieszymy – mówił Dominik Czajka, trener Lechii II.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj