Pogoń Lębork – Stolem Gniewino

0

Bez zdobyczy punktowej piłkarską wiosnę rozpoczęła drużyna Pogoni. Do Lęborka na inaugurację ligowego grania w roku 2021 przyjechał nie byle kto – niepokonany w tym sezonie wicelider Stolem Gniewino. Wygrali wysoko goście, choć trenerzy obu drużyn przyznali, że wygrana po przebiegu gry była ciut za wysoka. Trener Walkusz do gry w wyjściowej „11″ wydelegował m.in. Piotra Pióra. To był jego debiut w Pogoni. Na nietypowej pozycji prawego obrońcy zagrał Wojciech Musuła. Z powodu przepisów sanitarnych mecz rozegrany został bez udziału widzów.

Błędy w pierwszych minutach zaowocowały stratami dwóch bramek. To ustawiło spotkanie. Najpierw w 9 minucie gola dla Stolemu po rykoszecie od obrońcy Pogoni zdobył Adrian Bukowski, a zaraz po nim na 0:2 strzelił skuteczny napastnik Mateusz Dampc.

Pogoń odpowiedziała szybko, bo już w 18 minucie. Po rzucie wolnym i wrzutce w pole karnym Formela zdobywa kontaktowego gola. Świetną sytuację w 28 minucie gry miał Piór. Jego strzał do bramki zablokował w ostatniej chwili zawodnik Stolemu. Pogoń dobrze operowała piłką i mimo niekorzystnego wyniku gra wyglądała nie najgorzej.

Po zmianie stron w 58 minucie Atanacković wychodził na sytuację sam na sam. Niestety sędzia pokazał spalonego. Końcówka meczu to też szansa Formeli, któremu niewiele zabrakło by zamknąć akcję strzałem. Z dystansu obok bramki strzelił też debiutujący w Pogoni Piotr Lisowski. Trener Walkusz zmienił w ostatnich 10 minutach gry ustawienie w obronie, Kostuch poszedł do przodu. Niestety wykorzystali to goście. W 84 minucie po kontrze Dampc z bliska strzela na 1:3. Ostateczny wynik meczu ustala w doliczonym czasie gry Maciej Wardziński, który dobija odbitą od słupka piłkę.

Pogoń przegrywa ze Stolemem 1:4 i przygotowuje się do przerwy w rozgrywkach. Z powodu dodatkowych obostrzeń sanitarnych związanych z walką z epidemia koronawirusa od 13 marca na terenie województwa pomorskiego rozgrywanie meczów nie będzie możliwe. Ile potrwa epidemiczna przerwa nie wiadomo.

Po meczu powiedzieli:

Waldemar Walkusz, trener Pogoni: – Zdecydowanie za wysoki wynik, porażka boli. Gra może inaczej wyglądała, ale przy tym wyniku trudno mówić, że mogło się zrobić to czy tamto. Mecz przegraliśmy na własną prośbę na własne życzenia. Bardzo szybko dostaliśmy dwie bramki, to były nasze prezenty. Później budzimy się, uderzamy bramkę na 1:2 i praktycznie przez 30 minut nie schodzimy z połowy Stolemu. Zdobywamy nawet bramkę, ale nie została uznana z powodu spalonego. Na drugą połowę wychodzimy z mocnym postanowieniem odrobienia strat i tak ta druga połowa praktycznie wyglądała. Kiedy wydawało się, że bramka na 2:2 to tylko kwestia czasu przestawiłem zespół jeszcze bardziej ofensywnie. No i przydarzył się kuriozalny błąd Błażejowi Siłkowskiemu po którym podał Dampcowi i ten praktycznie sam na sam poszedł, położył Patryka i uderzył do pustej bramki. To był przełomowy moment, który zadecydował, że to spotkanie przegraliśmy. Pozostaje pogratulować zwycięstwa. Trzeba się teraz skupić na tym co będzie dalej z covidem, który miesza nam plany na następne tygodnie.

Tomasz Dołotko, trener Stolemu: – Ktoś kto nie oglądał meczu mógł uwierzyć, że to było proste zwycięstwo. Wygraliśmy za wysoko, Pogoń postawiła wysokie warunki, ale zanim opowiem po meczu muszę powiedzieć, że jest nam smutno bo dowiedzieliśmy się, że zmarł były piłkarz i trener Pogoni Edmund Jadeszko. Sam grałem wiele lat tutaj w Pogoni. Nie był moim przyjacielem, ale tworzył historię tego klubu i to cenię. Jeżeli chodzi o mecz mieliśmy Pogoń dobrze rozpracowaną przez pierwsze 10 minut pełna kontrola nad meczem, dwie strzelone bramki i potem coś się załamało. Oddaliśmy plac gry, do tego kilka fauli na naszej połowie i stałe fragmenty gry. Pogoń strzela bramkę kontaktową i od tamtego czasu mecz się bardzo wyrównał. Przełomowym momentem był nieodgwizdany dla nas rzut karny w drugiej połowie. Trzeba powiedzieć, że Pogoń grała bardzo dobre spotkanie, ambitnie. Myślałem, że nie będą rozgrywali piłki, rozgrywali, mieli przewagę, no ale końcówka należała do nas. Dwa błędy Pogoni i wynik 4:1 dla nas bardzo nas satysfakcjonuje. Dalej się liczymy w grze o pierwsze miejsce. Przed nami wielka niewiadoma co będzie z kolejnymi meczami. Moim zdaniem w marcu już nie zagramy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj